Udostępnij

Skąd wzięłam się na misjach? :)

Tekst powstał dla magazynu "Misje Dzisiaj" 

"Bardzo często nam, misjonarzom, zadaje się pytanie o odkrycie misyjnego powołania. Nie wiem skąd inni ludzie znają odpowiedź, ja jej nie znam. Jest dla mnie tajemnicą. Nie wiem dlaczego tutaj jestem, ale wiem po co, albo raczej dzięki komu i dla kogo.

Myślę, że istotne znaczenie może mieć typ wrażliwości na drugiego człowieka jakim zostałam obdarowana i który mógł wzmocnić się we mnie poprzez doświadczenia życiowe i niezwykłych ludzi, których miałam zaszczyt spotkać w swoim życiu.

Ważny wpływ na moje widzenie świata miała wspólnota Ruchu Światło – Życie, w którą byłam zaangażowana przez wiele lat. Formacja Ruchu opiera się m.in. na tworzeniu diakonii, tzn. służby. To właśnie we wspólnocie oazowej najmocniej doświadczyłam jak ważne są wartości takie jak poświęcenie, zaangażowanie, wytrwałość, pasja. Tworzyliśmy wtedy super zespół,

w którym każdy z nas miał swoje zadania, ale także dbał o innych, którzy byli mu powierzeni. W Ruchu naprawdę doświadczyłam Wspólnoty, to na pewno miało znaczny wpływ na moje postrzeganie Kościoła, ale także celu życia. Ks. Blachnicki – Założyciel Ruchu Światło-Życie powiedział, że można odnaleźć siebie w dawaniu siebie. Wtedy właśnie poczułam, że chciałabym żyć dla kogoś – że w tym jest cel i sens.

Idąc w tym kierunku wybrałam (niespodziewanie nawet dla samej siebie) studia pielęgniarskie, na których także miałam ogromne szczęście spotkać wspaniałych ludzi od których mogłam uczyć się profesjonalnego pielęgniarstwa, ale także jego etycznej istoty. Nigdy wcześniej nie miałam doświadczeń opieki nad osobami chorymi, ale pokochałam ten zawód, który stał się przede wszystkim moją pasją. Chyba to połączenie – doświadczenie wspólnoty i spotkania ludzi z pasją do opieki nad chorymi – zaprowadziło mnie na misje.

Pierwszym moim wyjazdem misyjnym był 6-miesięczny wolontariat w Indiach, w przychodni prowadzonej przez Siostry Karmelitanki Misjonarki. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam, że istnieje „inny świat”, niż nasz, ten który znamy. Pierwszy raz doświadczyłam uczucia kompletnego niezrozumienia struktury społeczeństw, w których jedni mają wszystko, a inni nic. Ja byłam ze świata w którym dzieci marzyły o zabawkach, a znalazłam się w takim, gdzie marzyły o jedzeniu. Wróciłam do Polski, ale te obrazy we mnie zostały. Podjęłam decyzję, że wracam do pracy misyjnej, ale już w takiej wersji na 100%, tzn. że chcę podejmować pełną odpowiedzialność za moje działania, realizować projekty, a przede wszystkim – żyć z ludźmi, w ich świecie. Wolontariat pozwolił mi zobaczyć jak bardzo dużo czasu potrzebne jest, aby zrozumieć rzeczywistość miejsca w którym pracujemy na misjach oraz znaczenie naszych relacji z ludźmi, które mogą być prawdziwe i mocne dopiero, gdy zaufamy sobie wzajemnie. Nie chciałam, żeby moja praca była filantropią, chciałam żyć na misjach.

Przez 2 lata współpracowałam ze Zgromadzeniem Sióstr Karmelitanek Misjonarek pracując

w ich misyjnych szpitalach w Kamerunie oraz Republice Demokratycznej Kongo. Obecnie jestem misjonarką świecką na misji prowadzonej przez diecezję tarnowską, w wiosce Bagandou (Republika Środkowej Afryki).

Pielęgniarstwo niejako zaprowadziło mnie na misje, ale także misje zmieniły mój sposób opieki nad chorymi. Szpital to najczęściej miejsce cierpienia, ale także nadziei. Tutaj staramy się, żeby nasi pacjenci mogli tę nadzieję poczuć. Nawet jeśli niestety nie oznacza ona często powrotu do zdrowia. Jednak cierpienia jest bardzo dużo. Realia jednego z najbiedniejszych krajów świata odbijają się echem w życiu ludzi, w braku dostępu do żywności, edukacji, czy opieki zdrowotnej. Mam wrażenie, że temat tego braku jest nam w Europie znany i wręcz zbyt osłuchany, żeby robił na kimkolwiek jeszcze wrażenie, a mnie serce pęka prawie każdego dnia słuchając i obserwując historie ludzi, którzy trafiają na naszą misję. Obrazy dzieci, które jednego dnia trzymają mnie za rękę i proszą o ryż i fasolę, a drugiego dnia umierają z głodu nie są dla mnie historiami z obrazka, ale realnymi ludźmi, twarzami i imionami, których nie zapomnę do końca życia. Krzyż jest nieoderwalną częścią tej rzeczywistości, miejsc zapomnianych jakby przez świat. Pozostaje ufać, że nasze zaangażowanie i praca – może nie zmienią wiele globalnie, ale mogą choć odrobinę odciążyć los konkretnych osób. Jest także wątek nadziei, który utwierdza nas, że ma to sens - gdy któreś z dzieci wychodzi zadowolone i najedzone ze szpitala, gdy zaczyna chodzić do szkoły lub po raz pierwszy w swoim życiu doświadcza uważności i miłości, albo po prostu się uśmiecha.

Nie wiem czy ośmielam się mieć misyjne marzenia. Staramy się realizować tutaj wiele projektów medycznych, formacyjnych, ewangelizacyjnych. Dbamy o rozwój jakości świadczonych usług medycznych. Prowadzimy program leczenia ciężkiego niedożywienia, rozpoczynamy wkrótce także projekty edukacyjne dla personelu medycznego oraz lekcje o zdrowiu w lokalnych, wioskowych szkołach. Dajemy naszą obecność, słuchamy, rozmawiamy. Kiedyś marzyłam o tym, żeby nie było już takich miejsc na świecie, ale dziś nie mam już na to odwagi, ponieważ ludzie z którymi pracuję głównie marzą o worku ryżu lub dostępie do bieżącej wody. Chciałabym, żebyśmy jako społeczeństwa uruchamiali w sobie codziennie wrażliwość wobec osób potrzebujących, samotnych, starszych, chorych, ubogich – niezależnie od pozycji społecznej, pracy, miejsca zamieszkania, a przede wszystkim, żeby papierowe banknoty przestały w końcu rządzić umysłami osób mających globalny wpływ na strukturę świata.

Dla mnie osobiście praca w takim miejscu nie tyle jest powołaniem, ale przede wszystkim darem i odpowiedzialnością wobec osób, które są mi tu powierzone i które dzielą się ze mną kawałkiem swojej historii. Pozwala twardo stąpać po ziemi i namacalnie doświadczać konsekwencji decyzji dotyczących wartości, którymi kierujemy się w życiu. Może dlatego też tutaj jestem, żeby porządnie wbić sobie do głowy, że zdecydowanie ważniejsze od tego co mam jest to kim jestem, jak żyję i dla kogo. Wciąż jednak ta moja droga pozostaje dla mnie tajemnicą, w której mogę brać udział."

Blog
Do góry
0px
Blog

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM